Po
powrocie do domu do łask wrócił podnośnik.
Jest to mój osobisty dźwig. Nie wynika to z tego, że wraz z operacją utyłem i nikt nie jest wstanie mnie podnieść, ale z bezpiecznego przenoszenia
mnie. Moje ciało podczas operacji przeszło prace jak po wyżymaczce, walcu
drogowym czy maszynce do mielenia mięsa. Co chwila odzywa się skurcz prawej
ręki. Nic nie da się zrobić – trzeba odczekać. Rafał pomaga mi w tych trudnych
chwilach systematyczną rehabilitacją. Reasumując
- jestem delikatny. Wymagam transportu specjalistycznego, powolutku cały mój ciężar należy utrzymywać w
zawisie pomiędzy łóżkiem a wózkiem. Procedura przenoszenia przestała być chwilą,
jak to było wcześniej, tak naturalną i szybką. Musimy być ostrożni i
skoncentrowani. Podnośnik cierpliwie trzyma
na ramieniu siatkę. Ja zapakowany w siatce próbuję nie wypaść. Wiszę a podłoga
wraz łóżkiem i wózkiem przesuwa się. No oczywiście
można o coś zahaczyć, ale wolałbym nie, ponieważ ręce mogą się przydać. Do swoich
stóp też jestem przyzwyczajony. Szczęśliwie podnośnik ma baterie, odpada kabel. Jeden problem z głowy. Są tylko
4 klawisze. Obsługa elektryki jest niezbyt trudna. Efekt jest taki, że nie nudzimy się ja i moi
rodzice. Czekam wytrwale jak już podnośnik nie będzie konieczny, jak powoli mój kręgosłup na tyle wzmocni się i po staremu
będę wrzucać się na wózek – troszkę bardziej beztrosko.
Wybaczcie, że posty nie pojawiają się regularnie, ale czas biegnie nieubłaganie i ciągle jest coś do zrobienia. Wszystko to przez, ilość obowiązków szkolnych, które są na mojej głowie. Na szczęście są tego rezultaty w postaci najwyższej średniej w szkole :) 5,16. Jako jedyny ze swojego liceum, zostałem nagrodzony Stypendium Prezesa Rady Ministrów. Było, to dla mnie trudne do osiągnięcia, ale ciężka praca w końcu przyniosła efekt! Uroczystość wręczenia dyplomów odbyła się 20 listopada w Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie. Byłem bardzo podekscytowany całym tym wydarzeniem, jednocześnie, mając wiele wcześniejszych doświadczeń, obawiałem się, że może to się odbyć w niedostosowanej dla mnie sali. Niestety moje obawy, potwierdziły się. Sala nie była przystosowana do tego bym mógł wjechać na wózku elektrycznym i odebrać stypendium, tak jak każdy inny zdrowy uczeń. W końcu ustawiłem się na pierwszym poziomie sali, na który wjechałam windą, przede mną były sc...

dziwna sprawa z podnośnikiem, jak to działa???
OdpowiedzUsuńKibicuję Ci bardzo, ciesze się, że napisałeś bo martwiłam sie jak sie czujesz po operacji.
OdpowiedzUsuńSpokojnego powrotu do stanu normalnego "używania" kręgosłupa.
Pozdrawiamy.
Antek z mamą.
Trzymaj się dzielnie w podnośniku i w życiu. Pamiętaj, że jesteś kochany przez taką ilość przyjaciół, że musi być coraz lepiej.
OdpowiedzUsuńpozdrawiamy
Ela z rodziną
Podnośnik jest w porządku ,na pewno go polubisz jestem za !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam bardzo serdecznie Grażyna AON
Fajna huśtawka, tylko się trzymaj
OdpowiedzUsuńŚwirus
Kibicuję Ci w walce z tą straszną chorobą. Czytam tego bloga od miesiąca. Jesteś dzielnym chłopakiem.Mam nadzieję, że czujesz się coraz lepiej. Proszę napisz co teraz robisz, jak spędzasz czas?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i pozdrawiam
Olesia